Autyzm,  Komunikacja,  Neuroatypowość a neurotypowość,  Odmienność

Zombie neurotyp: pożeracze mózgów

Jest pewien typ nerotypowych, z którymi mamy szczególny problem. To są ci, którym jest szczególnie ciężko z naszym istnieniem. To ci, którzy nas nie słuchają, którzy najchętniej zamknęliby nam permanentnie usta. Niechęć z ich strony jest oczywista i niezaprzeczalna.

Jak każdy autystyk usiłuję zrozumieć, skąd to się bierze. Mam taką osobę w swojej pracy i mocno utrudnia mi życie. Co jeszcze bardziej komplikuje sprawę, to fakt, że jest ona moją przełożoną. Łatwo nie jest, ale mam okazję obserwować jej zachowanie i rozłożyć je na czynniki pierwsze. To taka nasza autystyczna przywara.

Doszłam do kilku ważnych wniosków:

  1. Wolę mężczyzn-szefów. Są konkretniejsi, znacznie bardziej logiczni, lepiej się komunikują i są mniej impulsywni, a więc bardziej przewidywalni. Kobiety zbyt często prezentują dokładne przeciwieństwa, co jest dla mnie uciążliwe. Podejmują często sprzeczne decyzje, wydają polecenia, które uniemożliwiają wykonanie podstawowych obowiązków. Zmiany w organizacji pracy są nagminne, chaotyczne i komunikowane w ostatniej chwili. Dla autystyka to koszmar i ogromne obciążenie. Swoją drogą ciekawa jestem, jak by wyglądała praca pod rządami autystycznego szefa lub szefowej.To mogłoby być ciekawe.
  2. Chaotyczna panikara nie jest materiałem na przełożonego, bo osoba, która operuje z miejsca ciągłego strachu. Wprowadza bardzo nerwową atmosferę, którą trudno znieść. Dodatkowo strach często prowadzi do braku poczucia odpowiedzialności, bo taka osoba będzie tylko dążyła do wymigania się od osobistej odpowiedzialności zrzucając ją na podwładnych. Wobec nich, rzecz jasna, nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności.
  3. Taki człowiek jest maksymalnie skupiony na sobie. To jest egoizm do n-tej potęgi. Działania wszystkich podwładnych mają prowadzić do jednej z dwóch rzeczy: zdjęcia odpowiedzialności z przełożonej albo do przysporzenia jej chwały na forum publicznym. Miejsce pracy staje się w pewien sposób prywatnym folwarkiem, a podwładni – poddanymi. Czasem mi się wydaje , że poziom egoizmu ociera się wręcz o socjopatię.
  4. Często przy tym odczuwa się mocno zawiść ze strony przełożonej wobec tego, co potrafimy dobrze robić. Toksyczność – level expert. Trudno takiej osobie cokolwiek wytłumaczyć, a zwłaszcza wskazać na błędy. Ten poziom egoizmu absolutnie wyklucza przyjęcie do wiadomości choćby najmniejszego, a osoba, która ośmiela się coś takiego choćby zasugerować, staje się od razu największym wrogiem. Czyli autystycy mają przechlapane.
  5. Taka przełożona często jest uwikłana w zależności – co komu trzeba załatwić, kto ma jak potężne plecy i jak bardzo trzeba na tą osobę chuchać. W takiej rzeczywistości protegowani oczywiście sobie robotę olewają, a uwagi im nie można zwrócić ze względu na „plecy”, więc żeby zrobić choćby pozór dyscypliny, czepia się w zasadzie najsłabszych, tych, którzy często są w najcięższej sytuacji i nie mają żadnego wsparcia. Potrafi manipulować tak, że nerwy puszczają czasami. U nas nierówno chociażby dzieli godziny nadliczbowe. W ogóle przydzielanie godzin jest całkowicie nieprzemyślane i niekonsekwentne. Dosłownie „jak wiatr zawieje”. Już dawno wytworzyłam w sobie nerwową antycypację głupich rozwiązań.

Biorąc pod uwagę te wszystkie obserwacje i mając za sobą pierwszy kontakt z tym całym bałaganem w prawie już nowym roku szkolnym, podczas którego przełożona wylewała gorzkie żale na temat tego, jak to strasznie dużo ona musi robić i jak jej praca jest skomplikowana oraz jak bardzo nauczyciele jej komplikują życie zawodowe (a ja w szczególności, bo się „czepiam”), poczułam się od razu na starcie całkowicie wyssana z energii. Taka osoba zachowuje się jak zombie – w każdej chwili gotowa wyciągnąć z człowieka to, co najlepsze. Jest jak zombie, ciągle polująca na mózgi innych tylko dlatego, że jej samej brakuje szarej materii we właściwych obszarach.

Niestety, taka jest moja szefowa. Koszmar każdego autystyka.

Nie tylko ja cierpię z powodu jej postępowania. Podejrzewam, że druga osoba też jest neuroatypowa. I chyba taka jak ja. Mamy przewalone. Skąd możemy uzyskać jakąkolwiek pomoc?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *