Autyzm,  Odmienność

Wszystko stało się jasne

To była długa droga. Kręta i wyboista. Najpierw były długie lata równania do innych, łudzenia się, że uda mi się być taką, jak oni. Chciałam. Podobało mi się, jak w bezwysiłkowy sposób zjednują sobie siebie nawzajem. Wymyślałam siebie wciąż od nowa. Korygowałam coraz to nowe wady, a przynajmniej tak mi się wydawało. Zabiegałam o sympatię, uwagę i poklask. I wciąż mi się nie udaało. Wciąż pozostawałam w pewien sposób poza nimi wszystkimi.

Nieuchronnie prowadziło to do kwestionowania własnej wartości, wątpienia w swoje siły i umiejętności. Zwłaszcza, że to, co potrafiłam robić dobrze, nie było zbyt piękne, choć robiło pewne wrażenie. Z kolei to, co jawiło mi się jako piękne, przychodziło mi z niemałym trudem. Ale walczyłam, głównie z samą sobą, bo nie umiałam z innymi.

Potem zakiełkowała myśl, że może ja nie mam tak jak inni. Może moje połączenie ze światem odbiega od statystycznie przyjętego jako ogólny schematu. Moja podświadomość i intuicja dość szybko złapały połączenie z podobnymi osobami. Czułam ich. Rozumiałam. Było w nich, w samej ich esencji coś niezaprzeczalnie znajomego.

Natknęłam się na próby przedstawienia świata tak jak oni go postrzegają. Ich oczami, ich uszami. Uderzyło mnie zwłaszcza przedstawienie wrażeń słuchowych, bo one nie były dla mnie niczym niezwykłym. Ja w taki właśnie sposób słyszę świat. Czyli znakomita większość populacji słyszy go inaczej. Trochę nie potrafię sobie wyobrazić, jak, ale inaczej.

Gdzie jeszcze kryją się różnice? Zaczęłam badać temat i powoli, warstwa po warstwie, zaczęłam odkrywać całą masę różnych rzeczy. Kiełkowały we mnie wątpliwości. Zdobywałam wiedzę i coraz głośniej coś we mnie krzyczało, że to tak właśnie jest.

Aż dojrzałam do konsultacji ze specjalistami. Najbardziej się bałam, że mnie wyśmieją, tak jak wielu znajomych niespecjalistów, którym o tym napomykałam. Bo przecież to niemożliwe, oni mnie znają, ja nie mogę być. Albo druga, równie popularna reakcja: każdy taki trochę jest.

Nie. Nie każdy. Specjalista mnie nie wyśmiał i potwierdził moje przypuszczenia.

Jestem osobą w spektrum autyzmu.

Jestem prawdziwą spektralką.

Diagnozę otrzymałam w wieku prawie 49 lat. Mogę się tylko domyślać, ilu rzeczy zdołałam się na własną rękę nauczyć, ile reakcji stłumić, ile ubrać w tolerowane szaty.

Wiem, że mi się udało. Widzę moje życie w zupełnie innej perspektywie. To, co wcześniej mi się jawiło jako pustynia bez większych osiągnięć, teraz widzę jako zwycięskie pole walki. Samodzielnie strategizowanej i samodzielnie rozegranej.

Przede mną przyszłość. Mam nadzieję, że uda mi się sobą rozsądnie zarządzać, utrzymać w miarę zdrowie i skutecznie bronić się przed znacznie wyższym niż przeciętnie stresem.

Planuję być szczęśliwie autystyczna.

I autystycznie szczęśliwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *